12 wrz 2016

Rozdział 31

Chcę stałości a nachodzą mnie te zmiany natrętne,
 Wszystko się zmienia.

10 styczeń, Berlin
- To był bardzo zły pomysł, żebym tutaj przyjechała - mruknęłam.
- Nie bądź cipką w tym momencie - zrugała mnie Patrycja. - Pogodzicie się dzisiaj i wszystko będzie cacy, nie Agata?
- Tak, tak - nie zaszczycając nas nawet spojrzeniem, automatycznie pokiwała głową.
Okay, z nią dzieje się coś naprawdę dziwnego.
Zaczęłam się zastanawiać, czy to nie za sprawą jej nowego faceta, który jest w ogóle jakąś przeogromną tajemnicą.
Ale zacznę od początku.
Po moim powrocie do Polski zrobiłyśmy sobie babski wieczór. Jako że miałam mały uraz do wina, to ja sobie alkohol tego wieczoru odpuściłam. Za to moje przyjaciółki miały używanie. Piły butelkę za butelką, aż w końcu dotarły do tego magicznego przystanku stanu upojenia pod tytułem “Zwierzam się wszystkim ze wszystkiego”. I dowiedziałam się, że obie sobie kogoś znalazły. Patrycja, jak to ona, tak gadała o swoim chłopaku, że musiała się hiperwentylować. Dowiedziałam się, że Miller, czyli właśnie jej chłopak, pochodzi z Londynu i przyleciał do ciotki w odwiedziny. Poznała go w autobusie, kiedy kierowca gwałtownie zahamował, a ona wysunęła do przodu i uderzyła go głową w ramię.
Piękna historia, prawda?
Natomiast jeśli chodzi o Agatę, to nie powiedziała mi nic. Nie chciała nawet powiedzieć jak ma na imię. Odpuściłam, bo stwierdziłam, że to może ściema. Zapytałam Pati, czy ona coś wie, ale od razu zaczęła kręcić głową i zaprzeczać.
To było dla mnie jasne, że ona też ściemnia.
Potem jakby się ugięła i powiedziała, że ona sama tylko podejrzewa, że to ten sam gość, z którym kręci od lipca.
Doszłam do wniosku, że dalsze rozmyślania nie mają sensu, bo lepiej poczekać aż sama się otworzy.
Ale miarka się przebrała, kiedy olała mnie i blondynkę na Sylwestra.
Niechęć do przyjścia na imprezę usprawiedliwiała przeziębieniem.
Nie namawiałam ją dalej, skoro nie, to nie.
Tego nieszczęsnego wieczoru, jakoś po dwudziestej trzeciej zadzwoniłam do niej z życzeniami i żeby ogólnie zapytać co u niej.
Co ciekawego usłyszałam?
Jej udawane kaszlnięcia i męski głos w tle.
Życzyłam jej miłego wieczoru i rozłączyłam się. Poczułam się tak cholernie źle, że nawet świętowanie nie było mi w głowie. Za dużo ostatnio już wydarzyło się niedobrego w moim życiu.
Ale kończę już tą małą retrospekcję i  wracam do Berlina.
Do którego, ekhem, pojechał z nami Thomas. Przysięgam, że to nie był mój pomysł, tylko jego. Nie wiem skąd wiedział, że chcę pojechać na ten turniej, żeby pogodzić się z Jenią, ale mimo wszystko dziękuję mu, że tu jest. Bo w końcu mogłam usłyszeć prawdę. I dowiedzieć się, że Tommy ma dziewczynę. Podobno ładną i inteligentną, ale to on tak twierdzi, toteż mam prawo mu nie wierzyć.
Teraz już wiem, że ta chora akcja sprzed miesiąca to tylko mój wymysł. I cała kłótnia między mną a Francuzem to moja wina, więc między innymi jestem tu, żeby go przeprosić.
A potem wycałować jego piękna buźkę.
Mimo tego iż wiem, że nie mogę.
Postanowiłam wziąć sobie jednego drinka na odwagę i mogłam ruszać na poszukiwanie mojej dzisiejszej ofiary.
Po piętnastu minutach szukania, moje ciało miało dość.
Nie jestem Malanowski, żeby wszystkich w jednym odcinku znajdować.
Jeszcze raz rozejrzałam się po sali, a mój wzrok zatrzymał się na bocznych drzwiach kierujących się na dwór.
Przewietrzenie się wyglądało na spoko opcję, więc wyszłam na zewnątrz.
Pożałowałam, że nie mam na sobie nic więcej nic krótkiej sukienki na długi rękaw i potarłam ramiona.
- Dupa marznie?
Uśmiechnęłam się do mojego towarzysza, a on nałożył mi swoją marynarkę.
- Jak się bawisz? - zapytałam. 
- To nie impreza mojego życia, ale też jest spoko. A ty? Po minie raczej na nic fajnego nie wygląda.
- Bo niczego fajnego nie ma - wzruszyłam ramionami.
- Mała, mów co ci jest. Natychmiast.
Zaśmiałam się lekko sarkastycznie.
- Nie wiem już co mam z tym wszystkim zrobić, potrzebuję kogoś, kto pomoże mi z tym gównem.
Chłopak uśmiechnął się lekko.
- Zawsze masz… mnie.
Wystawił ręce, a ja przybliżyłam się do niego i wtuliłam w klatkę piersiową.
- Wiedziałam, że mogę na ciebie liczyć. Jesteś moim dobrym duszkiem - zaśmialiśmy się.
Odsunęłam się od niego troszkę.
- Więc… co z Jenią? Musicie sobie trochę wyjaśnić, tamta sytuacja…
Przerwałam mu:
- Żałuję, że na niego wtedy naskoczyłam, okay? Ale on też mnie zranił. Przecież kocham tego idiotę, do cholery.
Pokiwał głową ze skupieniem.
- Ale na razie dam sobie z nim spokój - przetarłam ręka twarz. - Oboje jeszcze zachowujemy się jak szczyle. W taki sposób nie osiągniemy niczego dobrego. A tak poza tym, to widziałeś go gdzieś?
- Ostatni raz widziałem go koło baru, to może tam dalej jest.
Oddałam mu marynarkę i uśmiechnęłam się.
- Czasami się przydajesz, wiesz?
- Nazywam Kevin Tillie, jestem niezbędny zawsze i wszędzie.
Wróciłam do środka i od razu znalazłam Grebennikova.
Stał przy barze prawdopodobnie obok Juliena, ale nie dam sobie ręki uciąć czy to na pewno on.
Poszłam w ich stronę modląc się, żeby rozmowa poszła w miarę dobrze.
Pierwszy zauważył mnie Lyneel, który od razu uśmiechnął się na mój widok. Kiedy byłam już prawie obok nich, złapał mnie za rękę i przyciągnął do siebie.
- Wąda, wieki cię nie widziałem - powiedział, a ja odwzajemniłam jego uścisk.
- Ja ciebie też, przyjacielu. Co słychać fajnego? Słyszałam, że grasz w Polsce.
Zaczął opowiadać mi o swojej grze w rzeszowskim klubie, o kolegach i o swojej dziewczynie.
- Na następnym meczu widzę cię na trybunach - pogroził mi palcem.
- Postaram się - zasalutowałam
- Dobra, zostawię was samych - przytulił mnie ostatni raz i zniknął w tłumie.
- Tęskniłam - odważyłam się podejść do niego i złapałam go za rękę.
Odwzajemnił mój uścisk i pocałował mnie w rękę.
- Ja też tęskniłem. - Umilkł na chwilę, po czym kontynuował. - I Kevin chyba również.
Zmarszczyłam brwi, bo nie rozumiałam o co chodzi.
- To trochę niefajne z twojej strony kręcić z moim najlepszym przyjacielem na boku.
- Nie robię tego - zaprzeczyłam.
Pokiwał głową.
- Więc co ty razem stoi nam na przeszkodzie, Wanda? - zirytowany puścił moją dłoń.
- Chodź na zewnątrz.
Powietrze zdawało się być jeszcze chłodniejsze, dlatego stałam tam i trzęsłam się z zimna.
- Chodź do mnie - powiedział, a ja podeszłam do niego.
Ciasno objął mnie ramionami i pocałował w czubek głowy.
- Dlaczego nie chcesz być ze mną, Wanda? Coś się zmieniło podczas naszej przerwy? Już nie chcesz ze mną być?
- To nie tak…
- A jak? Cholera, zaczynam żałować że to zaproponowałem, bo widzę, że wszystko spieprzyłem.
- Ta przerwa dobrze mi zrobiła. I tobie również. Tylko myślę, że to bezsensu teraz to rozpoczynać.
- Jaki jest powód? - wymamrotał.
- Ty jesteś we Włoszech, a ja w Polsce i…
- Cholera, tak będzie przez cały czas. Jestem siatkarzem, ciągle jestem w podróży. - Zirytował się. - Po prostu powiedz dlaczego a nie ściemniaj, błagam.
- Nie jestem gotowa.
Pokiwał głową.
- Okay, rozumiem.
- I tyle? - zapytałam.
Wypuścił ze świstem powietrze.
- A czego oczekiwałaś? Błagania na kolanach?
Potarlam kąciki oczu.
- Wracam do środka - oznajmiłam. 
- Ja tu jeszcze chwilę zostanę.
Zostawiłam go samego i poszłam do klubu, żeby poszukać dziewczyn.
To nie tak miało wyglądać.
Ponieważ on miał walczyć.
~*~
6 marca, Warszawa
-  Jakby sama nie mogła przyjechać do mnie - mruknęłam, parkując pod blokiem Agaty.
Moja przyjaciółka zadzwoniła wczoraj wieczorem do mnie, żeby oznajmić mi, że pilnie musimy porozmawiać.
A najlepiej będzie jeśli przyjadę do niej.
Toteż olałam dzisiejsze zajęcia i od razu przyjechałam do niej, bo jeśli ona prosi o coś takiego to to oznacza, że stało się coś złego.
Zadzwoniłam dzwonkiem do drzwi i poczekałam chwilę, aż mi otworzy.
- Cześć, Wandzia - na wejściu przytuliła mnie. - Musisz kogoś poznać.
- Twojego chłopaka?
Pokiwała głową.
- Gotowa? 
- Jeśli nie jest jakimś szejkiem czy innym lujem to tak, jestem. Długo go znasz?
- Poznałam go w lipcu, w tamtym roku.
- I tak długo go przede mną używałaś?!
Zaśmiałyśmy się i weszłyśmy do kuchni.
Od razu spojrzałam w stronę chłopaka mojej przyjaciółki i… och.
A raczej: aha.
Potem skarciłam się w myślach za to, że byłam taka naiwna.
- Nie wiedziałam jak ci to powiedzieć - wyszeptała nieśmiało.
I nagle zaczęłam wszystko rozumieć.
Mówiła, że poznała go rok temu w lipcu, w Krakowie.
Rozmawiała z nim tylko po angielsku.
Kiedy Patrycja ją podsłuchiwała, usłyszała coś na ‘j’.
Od początku pchała mnie w stronę Jenii.
Odrzuciła Yoanna, mimo że jest świetnym facetem.
Kiedy wypowiadała się o Thomasie, to robiła to albo sarkastycznie, albo z niewesołą miną.
A najważniejsze jest to, że bała się go ze mną zapoznać. Przyjaciółki nie powinny ukrywać przed sobą takich rzeczy, prawda?
- Fajnie się mnie okłamywało? - założyłam ramiona na piersi.
- To nie jest tak, Wanda - zaczęła moja przyjaciółka.
- Pogadajmy o tym, proszę - dodał chłopak. 
- Oczywiście, że o tym porozmawiamy, Jaeschke.
                                                                    ~*~*~*~
Dam dam dam dam!
Przyznawać się kogo udało mi się zaskoczyć!
Jeśli są jakieś błędy to za nie przepraszam - rozdział pisany był i dodany na telefonie, więc poprawie błędy jakoś w weekend.
Buziaki :*
edit: Bohaterowie drugiej części  już są! 

16 komentarzy:

  1. Hoł hoł hoł, mnie się udało zaskoczyć! ♡ Jak pisałam niżej komentarz, że chciałabym żeby Jaeschke był z przyjaciolką Wandy to nie myślałam nawet o tym ze tak będzie :D Powiem tylko tyle : jestem pozytywnie zaskoczona ♡ Oby tylko było dobrze i nie rozpadł sie ich związek a Wanda niech się ogarnie i wróci do Jeni

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się że udało mi się kogoś zaskoczyć❤

      Usuń
  2. Przyszedł weekend, przyszłam i ja.
    Okej, powiem ci szczerze, że od początku myślałam o Jaeschke'm. Serio! Także zaskoczyłaś mnie tak w 50 procentach :D
    Ciekawi mnie jak to się rozwinie... Ja mam ciągle nadzieję, że Wanda się uwolni od niego, bo ugh, wkurza mnie Thomas tutaj!
    A co do Jeni... Cholera jasna, oni muszą się pogodzić, bo nie wyrobię z tym jak oni się zachowują!
    Czekam niecierpliwie na następny :)
    Buziaki:* ~ K.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę przygotowywać lepsze niespodzianki żeby zaskoczyć wszystkich 😹
      Buziaki💋

      Usuń
  3. Jeeej Thomas i Agata <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj nie jestem w tym dobra :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Bede walczył, będę kochał, będę się o Ciebie bił- tych słów piosenek jak narazie nie może zaśpiewać Jenia :D :P

    OdpowiedzUsuń
  6. Super, że tu trafiłam ☺ już się nie mogę doczekać kolejnego❗❗👍

    OdpowiedzUsuń
  7. Prawie miesiąc?!:O
    Kiedy nowy rozdział?:(<3
    ~ K.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem i bardzo przepraszam!!!
      Rozdział mam prawie gotowy, ale jest napisany na telefonie i ma pewnie mnóstwo błędów, a mój laptop, który nie dość że mam tylko na weekend (bo mieszkam w internacie) to jeszcze nawalił :( Myślę, że dodam rozdział najzponiej w piątek.
      Buziaki!!!💋💋💕💓

      Usuń